Data publikacji: 12 lipca 2026
Data aktualizacji: 12 lipca 2026
O. WINCENTY JEKIEŁEK, w świecie Kazimierz (1923 – 2016), benedyktyn, do 1984 r. pallotyn, rekolekcjonista i misjonarz ludowy, mistrz nowicjatu w Lubiniu
Urodził się 3 czerwca 1923 r. w Osieku k. Oświęcimia, w diecezji krakowskiej, w rodzinie rolnika Karola i Elżbiety z d. Kusak. Szkołę powszechną ukończył w rodzinnej miejscowości (już w I. klasie stracił rodziców). Naukę w gimnazjum w Kętach przerwał mu wybuch II wojny światowej. Podczas niemieckiej okupacji pracował w piekarni w Andrychowie i kontynuował tam naukę. Miejscowy ksiądz, dostrzegając w nim oznaki powołania do życia radami ewangelicznymi, skierował go do pallotynów.

(Ks.Kazimierz Jekiełek 1951r.)

(Obrazek prymicyjny)

(Prymicje w Kozach)
.
Od 1 marca 1945 r. uczęszczał do Collegium Marianum w Wadowicach na Kopcu, gdzie w maju tr. uzyskał maturę. Sutannę Stowarzyszenia przyjął 26 sierpnia 1945 r. w Sucharach z rąk ks. prowincjała Jana Maćkowskiego. Tamże 15 sierpnia 1947 r. złożył pierwszą profesję na ręce ks. prowincjała Stanisława Czapli, a wieczną w Ołtarzewie 15 sierpnia 1950 r. – na ręce ks. Józefa Wróbla. Studia filozofii odbył w Sucharach i Ząbkowicach Śląskich (1946-48), a teologii w Ołtarzewie (1948-52). Podczas studiów poznał małżeństwo Szymona i Genowefę Zontek z Kóz Gaji, którzy go adoptowali. Święcenia kapłańskie przyjął 29 czerwca 1951 r. w Ołtarzewie z rąk bp. Zygmunta Choromańskiego, sufragana warszawskiego i sekretarza Konferencji Episkopatu Polski. Prymicje kapłańskie odprawił 8 lipca w Osieku.

(Ks.Kazimierz wraz z rodzicami adopcyjnymi - Genowefą i Szymonem Zontek, babką Józefą i rodzeństwem)
.
Od 23 czerwca 1952 r. pracował jako wikariusz parafii w Poznaniu, a od 12 lipca 1957 r., mieszkając w Częstochowie, podjął pracę misjonarza ludowego. Urząd rektora domu w Zakopanem pełnił od 1 września 1962 r., a po jego zakończeniu podejmował pracę misjonarza i rekolekcjonisty dla osób duchownych, z zamieszkaniem w Wadowicach (od 1 września 1965 r.; pełnił tu również funkcję pierwszego radcy domu), Kielcach (od 31 sierpnia 1966 r.), ponownie w Wadowicach (od 1 marca 1971 r.) i Jedlinie Zdroju (od 1 sierpnia 1972 r.). Od 15 lutego 1973 r. był rektorem i pierwszym administratorem parafii św. Jana Ewangelisty w Szczecinie (od 16 lutego 1974 r.). 28 maja 1977 r. został przeniesiony do duszpasterstwa pielgrzymkowego w Hodyszewie, a 18 sierpnia 1979 r. do Wadowic, by stąd prowadzić dalej rekolekcje i misje. Kolejną placówką było ponownie Hodyszewo, gdzie wykonywał obowiązki kustosza sanktuarium.

W 1983 r. skierował prośbę do Rady Prowincjalnej o udzielenie mu zgody na prawne przejście do klasztoru benedyktynów w Lubiniu k. Kościana. W piśmie z 21 czerwca argumentował, że decyzję tę podjął „przed Bogiem i własnym sumieniem dla dobra duchowego i osiągnięcia większej doskonałości”. Decyzja jego była próbowana – jak sam pisał – „wewnętrznymi zmaganiami od prawie 10 lat”. Przez ten okres w pallotyńskich wspólnotach „czuł się nie na swoim miejscu i prosił o zwolnienie ze stanowisk i o przeniesienie do innego domu”. Rada Prowincjalna wyraziła swoją zgodę. Klasztor w Lubiniu nie miał jeszcze uregulowanego statusu prawnego i odpowiedział ks. Jekiełkowi, żeby zaczekał z decyzją, „aż do wyjaśnienia tych spraw”. Ostatnią jego placówką w Stowarzyszeniu były Kielce. Został tam przeniesiony 1 września 1983 r. z zadaniem prowadzenia rekolekcji. Rada Generalna SAC na swym posiedzeniu 16 marca 1984 r. wyraziła zgodę na przejście ks. Kazimierza do opactwa benedyktynów w Lubiniu, a pozwolenie Kongregacji ds. Zakonników i Instytutów Świeckich zostało wydane 27 marca 1984 r.

(Ojciec Wincenty wraz z rodzeństwem z Osieka i krewnymi)
.

(Ojciec Wincenty na urlopie w Kozach Gajach)
.
Z domu kieleckiego ks. Kazimierz odszedł w lipcu 1984 r. Już 27 lipca w Lubiniu rozpoczął krótki postulat, a od 24 sierpnia nowicjat – otrzymał wtedy imię Wincenty (Pallotti). Okres nowicjatu (probacji) przeszedł w klasztorach benedyktyńskich w Lubiniu i Tyńcu. Wieczne śluby złożył 11 lipca 1987 r. w Tyńcu, w uroczystość św. Benedykta Opata. W nowym środowisku nadal podejmował pracę rekolekcyjną i spełniał wszystkie domowe obowiązki, m.in. na furcie i w kuchni. Uczestniczył w zakładaniu wspólnoty benedyktyńskiej w Bielicach k. Łambinowic, przeniesionej w 1987 r. do Biskupowa k. Głuchołaz. Przez pewien czas przebywał w opactwie lubińskim, gdzie pełnił obowiązki mistrza nowicjatu, spowiednika i kaznodziei. W czerwcu 2011 r. obchodził w Tyńcu rocznicę 50-lecia kapłaństwa. Zmarł w opactwie tynieckim 12 lipca 2016 r. w godzinach rannych, w wieku 93 lat.


(Grób Ojca Wincentego w kwaterze mnichów na cmentarzu parafialnym w Krakowie - Tyńcu)
.
Był dobrym i cenionym kaznodzieją, rekolekcjonistą i misjonarzem, miał bowiem ku temu naturalne zdolności, dobrą pamięć i łatwość słowa. W 1956 r. w odpowiedzi na apel prowincjała wyraził gotowość wyjazdu na misje, ale trudności polityczne, organizacyjne i ówczesne braki kadrowe w Polsce uniemożliwiły pallotynom realizację tych zamiarów. Do końca życia pozostał wdzięczny Stowarzyszeniu, a w modlitwie pamiętał o dawnych swych współbraciach. Ks. Jekiełek był ostatnim żyjącym kapłanem spośród księży wyświęconych w 1951 r.
Materiały źródłowe: Prymicje księdza Kazimierza Jekiełka, „Wiadomości Polskiej Prowincji Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego” 1952, nr 11, s. 161-163.
Jest pierwsza niedziela lipca. Słońce od rana pięknie przygrzewa, jakby chciało przyczynić się do uświetnienia prymicji księdza Kazimierza. Uroczyście i radośnie dzisiaj w Osieku koło Oświęcimia. Za chwilę złoży Bogu ofiarę syn tej ziemicy, dobrze wszystkim znany, ksiądz Kazimierz.
Plebania pięknie ubrana w zieleń, skąd właśnie ma wyruszyć procesja. Przy bramie wita zjeżdżających gości orkiestra Księży Salezjanów. Plac przed kościołem zalega mrowie ludzi, bo trzeba wiedzieć, że Osiek jest jedną z większych parafii w [archi]diecezji krakowskiej. Na pół godziny przed sumą wyrusza procesja z kościoła i ustawia się przed plebanią. Ksiądz Kazimierz w tym czasie, ubrany do Mszy św. przyjmuje wiersze dzieci i przedstawicieli stowarzyszeń katolickich. Punktualnie o godz. 11.00 rusza procesja przy dźwiękach orkiestry z pieśnią „Serdeczna Matko” do kościoła. Mszę św., mimo że pierwszą, odprawił Ksiądz Prymicjant pewnie, choć nie bez malującego się na jego twarzy wzruszenia. Kazanie o powołaniu i godności kapłańskiej wygłosił ks. rektor [Wiktor] Bartkowiak. Podczas Mszy św. śpiewał na przemian to cały kościół pełną piersią, jak to śpiewa śląski lud, to znowu chór sodalicji mariańskiej. Po Mszy św. ks. Prymicjant udzielił wiernym błogosławieństwa. Ze wzruszeniem przyjmowali go Osieczanie. Po dziękczynieniu ks. Kazimierz we wieńcu wraca na plebanię.
Tu druga część prymicji. Goście zajęli miejsca za stołami suto zastawionymi. Teraz przemówił ks. proboszcz [Władysław] Grohs słynący z krasomówstwa. Mówił o tym, że ks. Kazimierz jest własnością Osieczan – ma ich przeto uświęcać, do czego nawiązując ks. rektor Bartkowiak zaprzeczył, twierdząc, że jest własnością Stowarzyszenia. Następnie przemówił jeszcze jeden ksiądz z cygarniczką najdłuższej sorty, a wreszcie świecki profesor, który powiedział, wyrażając swą radość, że przybył specjalnie na tę uroczystość na życzenie swej żony, by mógł przeżycia opowiedzieć swym dzieciom. Po południu Ksiądz Prymicjant odprawił uroczyste nieszpory. W końcu uczniowie Księży Salezjanów zorganizowali ognisko. Tak zakończył się jeden z najpiękniejszych dni ks. Kazimierza.
Oprac. ks. Stanisław Tylus SAC